czwartek, 15 września 2016

Mosiężne tablice w Mühlbergu



Müllberg to mała wioska w Turyngii. Łatwo ją znaleźć jadąc autostradą A4. Wokół,  na trzech wzgórzach widnieją ruiny zamków, kiedyś zapewne strzegących tego szlaku, dziś pokrytego asfaltem. W sąsiedniej miejscowości o dziwnej nazwie Wandersleben jest miły i niedrogi hotel. Istotnie mnóstwo tu turystów rowerowych i pieszych, pędzących owo wędrowne życie. Na skwerze, w pobliżu kościoła znajduje się pomnik poległych w Wojnie Światowej. O wiele więcej takich pomników, można spotkać we Francji. W małych miasteczkach na rynku zazwyczaj zobaczymy postać żołnierza idącego do ataku, trzymającego w górze trójkolorowy sztandar. Raz tylko widziałem wersję "niebohaterską". Była to figura matki stojącej nad grobem syna. Przed muhlberskim obeliskiem  dodano dwie tablice. Widać, że są nowe i to nie tyko ze względu na to, że dotyczą tej drugiej wojny. Pojawiły się, gdy już można było mówić, że Niemcy "z NRD" też służyli w Wermachcie i Waffen SS. Te tablice to lista zabitych  w tej wojnie mieszkańców Müllbergu.  W 1939 w niedalekiej Polsce poległ jeden żołnierz. Można by puścić wodze fantazji i odtworzyć wydarzenia owego ciepłego września. Rodzinę poległego, za poszerzenie należnej Niemcom (co uświadomił im sam Adolf Hitler)  przestrzeni życiowej, zapewne otoczono szacunkiem i współczuciem. Ciało bohatera  honorami wojskowymi pochowano na pobliskim cmentarzu. Jego koledzy parli dalej zmieniając oblicze żydowsko-masońskiej Europy. Nieśli jej prawdziwe wartości chrześcijańskie. Na pasach mieli napisane "Gott mit uns". W jego wiosce na szczęście nie było już Żydów. Jeszce w 1941 wywieziono ich gdzieś tam, gdzie zdaniem mieszkańców tej spokojnej miejscowości, powinni być. Wcześniej ich sklep przejęła aryjska rodzina. O takich sprawach mówił w radio dr Gobbels. To dzięki niemu zrozumieli kto zabiera im pracę i ziemię. Dopiero silne rządy, oparte na wartościach, położyły temu kres. Za czasów naszego bohatera kampanii "Fall Weiss" nie było jeszcze T-shirtów z odlotowymi napisami. Kto wie, może  gdyby były, nosiłby niemieckojęzyczną wersję napisu "Śmierć wrogom ojczyzny".   
 W 1940 i 1941 ofiar na tablicy jest już rocznie kilkanaście. Powtarzają się te same nazwiska i tylko dwa a czasami trzy różne imiona. Bracia, ojcowie i synowie, kuzyni... .  Następne lata to jeszcze więcej zabitych. Najwięcej w 1944. Tych zapewne pochowano tam gdzie zginęli, pospiesznie. Ich wioska zajęta była już przez Rosjan. Większość dziewcząt została zgwałcona. Wójta Sowieci rozstrzelali pod płotem. Wrócił też niewiadomo skąd Kurt. Już przed wojną szeptano, że sympatyzuje z czerwonymi. Nie było dowodów, a on pewnego dnia zniknął. Dziś ogłosił się nowym wójtem i wieczorami pije bimber z oficerami NKWD. Wilhelm, który akurat w czasie wkraczania Sowietów był na urlopie zdążył uciec. Da Bóg, odda się w niewolę Amerykanom. Nic mu nie zrobią, wykonywał tylko rozkazy. Nim wyjechał opowiadał o wschodniej swołoczy. Mówił, że większość z nich to brudasy i nieuki. Cyganie, Żydzi, Kałmucy. Można mu wierzyć, bo służąc w Buchenwaldzie, widział wiele.
Ku memu początkowemu zdziwieniu tablice obejmują również lata 1946-1947.  Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że to ci, którzy zmarli w sowieckich łagrach. Istotnie udało się im zajść daleko na wschód.  
Mosiądzu w Niemczech widać nie brakuje. W kilku miasteczkach zauważyłem wykonane z tego metalu kostki brukowe, takie o wymiarach 10x10 cm. Początkowo sądziłem, że są to pieczęcie świadczące o ubezpieczeniu domu od ognia. Można spotkać takie w Polsce, tyle że wbite w mur. To na wypadek, gdyby w pożarze spłonęły papierowe dokumenty. Dopiero gdy się pochylimy nad tymi niemieckimi, możemy przeczytać wygrawerowane napisy. Głoszą one, że w domu naprzeciw do 1940 lub 1941 mieszkali np.  Solomon i Rachela Lebensteinowie nim wywieziono ich do Treblinki. Takich kostek jest sporo. W każdym miasteczku kilkanaście. Mało kto je zauważa. W Niemczech nie trzeba patrzeć pod nogi. Kostka brukowa ułożona jest równo. Porządnie.
Na pomniku w Müllbergu jest jakiś napis. Za słabo znam niemiecki , żeby go dobrze przetłumaczyć, ale wydaje mi się, że brzmi, a może powinien brzmieć tak:" Kto nie uczy się historii, skazany jest na jej powtarzanie"