https://www.youtube.com/watch?v=TTtnNPj4_kI&index=9&list=PLS8SyEqcRBP2worMg7FDppiPnbTZeXSQa
wtorek, 26 sierpnia 2014
środa, 16 lipca 2014
COMA
Bodaj jeszcze w
podstawówce oglądałem film pod właśnie takim tytułem. O ile pamiętam fabuła
była taka, iż na jednej z sal operacyjnych częściej zdarzały się problemy. Chorzy
nie wybudzali się z narkozy. Okazało się że ich ciała przewożono do instytutu ,
gdzie przeprowadzano jakieś straszne badania, albo stawali się dawcami organów,
już nie pamiętam szczegółów. Zdaje się również, że sprawiedliwości (jak to w
amerykańskim filmie) stało się zadość.
Tymczasem jak donoszą
media związane z prawicą i "dziełami" księdza Rydzyka, podobne rzeczy
dzieją się i u nas. Oto we Wrocławiu tylko dzięki zaangażowaniu katolickiej
młodzieży, udało się zapobiec "zamordowaniu" 17-letniego Kamila. Młodzi
ludzie, nie zgadzają się (podobnie jak matka chłopaka) z orzeczeniem komisji , która
skonstatowała śmierć mózgu. To upoważnia do pobrania organów i dokonania przyczepów
ratujących życie kilku osobom. Trochę to dziwne bo guru owych młodych ludzi
ponoć powiedział (zapis po około 100 latach od rzekomej wypowiedzi, źródło
Ewangelia) : "Nie ma większej
miłości nad to, jeśli kto życie swoje odda za przyjaciół swoich".
Jakby nie patrzeć transplantacja wyczerpuje ideę zawarta w wypowiedzi
Chrystusa.
Tymczasem z odsieczą
matce Kamila pospieszyli prof. Talar (skazany za łapownictwo i wyrzucony za to
z pracy w Szpitalu w Bydgoszczy) oraz jakiś
zakonnik, który podobno skończył studia medyczne i w związku z tym śledzi
literaturę transplantologiczną. Prof. Talar
miał istotne osiągnięcia w pracy z ludzi w śpiączce (abstrahując od tego jakie
były kryteria przyjęcia do jego oddziału). Nie mniej jednak zasłynął wystąpieniem
na Kongresie Anestezjologów, w którym stwierdził że wszyscy, którym pobrano narządu do przyczepu
w Polsce w XXI w. zostali zamordowani, to znaczy on by ich obudził i na własnych
nogach wyszliby ze szpitala. O ile słów
zakonnika nie mam zamiaru komentować (nie rzuca się pereł przed wieprze), tak
słowa pana Talara wymagają tego. Śpiączka
z której budzi Talar , a także inni (np. Klinika Budzik dla dzieci) to diametralnie
inny stan niż śmierć mózgu. Laik może je pomylić. Człowiek ze śmiercią mózgu
(mówimy o wyższych piętrach mózgowia) ma akcję serca, ale nie oddycha sam. Może
spontanicznie ruszyć noga czy nawet usiąść ale są to odruchu z pnia mózgu porównywalne
z doświadczeniem z nogą żaby drażnioną prądem. Część mózgu odpowiedzialna za
człowieczeństwo już umarła, pień umrze wkrótce, ciało zacznie gnić. Czas na
pobranie narządów jest wiec ograniczony, bo nie pobiera się ich ze zwłok leżących
powiedzmy od dwóch dni w lodówce… . Innymi słowy te dwa stany przypominają sytuację
gdy patrzymy na śpiącego człowieka , który zasnął bo jest zmęczony i tego ,
który śpi bo dostał od pielęgniarki 20 mg Relanium dożylnie. Wyglądają
podobnie, a jednak to diametralnie różne sytuacje.
Obrzydliwość komentarzy
w Radio Maryja jest znana, lecz tym razem przegięto. "Temu człowiekowi bije serce a oni chcą go zabić…" . Wypowiadają
się kretyni , którzy nie mają pojęcia o istocie sprawy. Młodzież indoktrynowana
przez religię, a nie naukę idzie jak barany na rzeź za głosem idiotów, dając się
manipulować jak marionetki. Może by o. Góra miast przechodzenia pod rybką w
Lednicy zaprosił anestezjologa, transplantologa i etyka i porozmawialiby o
prawdziwej miłości człowieka do człowieka, a nie wyimaginowanej miłości do
bóstw, które ustami swych kapłanów, każą zabijać.
Kto wie u ilu ludzi
milczał dziś telefon, który mógł zadzwonić, a lekarz z Wrocławia oświadczyłby umierającemu
na niewydolność nerek czy serca, że ma dla niego organ. Kamil, który tak głupio
i niepotrzebnie zmarł, żyłby dalej w tych ludziach.
Ja nie wierzę w sąd
ostateczny, ale jeśli taka impreza będzie miał miejsce, to ciężko będzie matce
Kamila i jego kolegom wytłumaczyć się z owego pikniku śmierci pod szpitalem.
piątek, 27 czerwca 2014
GŁUPOTA PICNIC
Przedziwnym trafem "bezbożna
" sztuka "Golgota picnic" trafiła do Bydgoszczy. Nic jednak
w sumie w tym dziwnego, gdyż Paweł Łysak związany z bydgoską sceną jako
jeden z pierwszych podpisał list do Prezydenta RP protestując przeciw
szantażowi jakim środowiska kościelno- prawicowo -nacjonalistyczne w zmowie z
bandytami stadionowymi poddały organizatorów Festiwalu Malta i władze Poznania.
Nawiasem mówiąc tych ostatnich nie trzeba było nawet zastraszać bo jak mi się
wydaje po cichu i ze strachu o zbliżające się wybory, popierały szantażystów.
Poznań to dziwne miasto, gdzie do dziś bryluje na salonach arcybiskup
homoseksualista molestujący kleryków, a w świeżej pamięci postaje pedofil
dyrektor chóru, o którego wyczynach wiedziała cała elita , zaś rodzice
poświęcali swoje dzieci dla kilku dolarów z podróży zagranicznej. Okazuje się jednak, że to miasto święte, gdzie
katolicy wysyłają do bliźnich maile i sms-y, przy których wulgaryzmy na
obiadach naszych ministrów wydają się wyzywankami w przedszkolach. Patriotyczna młodzież w osobach kiboli, na co
dzień rozprowadzających amfę i inne dragi, pod flagami Jezusa broni
najświętszych wartości. Samo to mogłoby stanowić kanwę nowego spektaklu z
dużymi szansami na wygraną w następnej edycji festiwalu (kategoria czarna
komedia).
Odezwał się oczywiście
rzecznik Kurii Bydgoskiej, wskazując na fakt, że Kościół ma prawo protestować. Oczywiście, że ma. Jest ustawa o zgromadzeniach.
W ramach prawa protestować można nawet przeciw Misiowi Puchatkowi. Nieco gorzej, gdy powstanie kościół tego pluszaka
(do niedawna można było zarejestrować grupę wyznaniowa mając bodaj 100 podpisów).
Otóż wtedy podpadamy pod paragraf o obrazie uczuć religijnych. Prócz Polski
występuje on w 7 państwa Europy, przy czym przykładowo w Danii nie stosuje się
go od 1938 , we Włoszech jest
zdekryminalizowany, a w pozostałych wykorzystany przy atakach na mniejszości
religijne. Czyli całkiem jak u nas… . Ksiądz rzecznik był uprzejmy stwierdzić,
że wystawianie tego typu sztuki w piątek (dzień męki pańskiej), a zwłaszcza w
święto serca Jezusa jest świadomym atakiem na wiarę, kościół, boga i co tam
jeszcze. Nie wiem jakie święto wypadało w dzień nieodbytego spektaklu w
Poznaniu, lecz sądzę że równie ważne, bo w Polsce codzienne mamy jakieś święto
katolickie (nie wszystkie są wolne od pracy). Nie wszystkim piątek kojarzy się
z ukrzyżowaniem. Uczestnictwo w spektaklu nie jest obowiązkowe (trzeba kupić
bilet). Nie będę wypowiadał się na temat sztuki bo jej nie widziałem i co
więcej oglądać nie zamierzam. W dyskusji na "fejsie" jeden z
uczestników podniósł problem, że można ocenić sztukę nie oglądając jej, tak
jak, twórcy kodeksów prawnych nie muszą być zabijani czy gwałceni aby owe czyny
penalizować. Argument co najmniej nietrafiony, gdyż przestępstwa te dotykają
bezpośrednio człowieka a nie idei i to dla ponad połowy świata wątpliwej. Po wtóre uniwersalia dobra i zła powstały
zanim legendarny Jezus (opisany w Ewangeliach z perspektywy 100 lat) ponoć żył,
umarł i co ciekawsze zmartwychwstał. Obrzydliwcy wysyłający wulgarne listy z
pogróżkami i modlący się w tym samym czasie pod poznańska farą, zachowują się
tak jakby wczoraj na własne oczy widzieli owe wydarzenia. Nie dochodzi do nich,
że pewni ludzie mogą co najmniej konstatować to.
Drugi argument jaki ów
pan był miły poruszyć to taki, że rzadziej krytykuje się muzułmanów, a broń
boże wystawić obrazoburczą sztukę o Allachu. Racja, tamci zabijają,
chrześcijanie tylko grożą że zabiją. Nie wiem jednak czy to dobry argument
przeciw sztuce w cywilizacji europejskiej, a nie powiedzmy nieco mniej
zaawansowanej, karzącej śmiercią za tzw. bluźnierstwo lub posiadanie Biblii. Pani
w szkole podstawowej mówiła mi zawsze, że trzeba równać do lepszych.
Po trzecie pan
dyskutant, znając moją miłość do zwierząt przypomniał, że reżyser owego
spektaklu usmażył, w czasie wystawienia innej sztuki, na żywo kraba. Jeśli tę właśnie
sztukę, z ową sceną, mianoby wystawić w Bydgoszczy sam stanąłbym z
transparentem pod teatrem. Czemu, otóż z tych samych powodów. Tu cierpiałoby
żywe zwierzę a nie jakaś wyimaginowana idea. Pobodnie jestem przeciw ubojowi
rytualnemu dla wyimaginowanych bogów. Z drugiej strony w tysiącach restauracji
je się gotowane na żywo zwierzęta i czynią to zarówno katolicy, muzułmanie jak
i inni co świadczy o ich zbydlęceniu. O ile pamiętam, szuka owa była protestem,
z przesłaniem zobacz jak to jest.
Każdy ma prawo robić i
myśleć jak mu się podoba. Nie wolno jednak w imię własnych ideałów zabraniać
innym tego co jest dozwolone prawem. A ta sztuka jest. Sprzymierzając się z
bandytami niektórzy polscy katolicy pokazali kim są naprawdę i jak rozumieją naukę
swojego mistrza. Myślę, że jeśli Jezus istniałby realnie i zstąpiłby dziś na
ziemię, rozgoniłby tych obłudników z różańcami jak kupców w świątyni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)